W soboty domu Józefa przybywali różni krewni, wśród nich znajdował się również Dodo, który odzywał się tylko, kiedy się do niego bezpośrednio zwracano, ale i wtedy rozmowa z nim sprowadzała się do kilku niewyraźnych zdań. Dodo pozostawał statystą.

W dzieciństwie Dodo przebył ciężką chorobę mózgu na skutek, której miał teraz problemy z pamięcią i w ogóle z kontaktem z otoczeniem. W związku z tym „dookoła niego utworzyła się jakaś sfera dziwnego uprzywilejowania, która go odgradzała pasem ochronnym, sferą neutralną od naporu życia i jego wymagań”. Dodo zawsze nosił ubrania po starszym bracie. Jego życie było nieustająca monotonią, codziennie przed południem wychodził na spacer, podczas którego często wślepiał się w witrynę sklepową lub w grupę rozmawiających ludzi. Paradoksalnie charakteryzował się powierzchownością, mówiąca o „jakiejś nie urzeczywistnionej biografii”. Z czasem podczas tych spacerów zaczęli mu towarzyszyć złośliwi młodzieńcy, dokuczając mu i prowadząc go w nieznane mu przestrzenie miasteczka. Kiedyś z takiej tajemniczej eskapady powrócił dopiero po kolacji, ku wielkiemu przerażeniu jego matki Retycji.

Dom Doda zamieszkiwały cztery osoby. Brat już wyjechał, więc pozostawali tylko Dodo, jego rodzice i biedna kuzynka Karola. Hieronim, mąż Retycji, nie wychodził od wielu lat z pokoju, wycofawszy się z życia, po tym jak pewnej nocy powrócił z podróży cały zmieniony i nieprzytomny ze strachu. Wcześniej był człowiekiem aktywnym, niebojącym się poruszać żadnego tematu. Nad wielkim dębowym łóżkiem wujostwa wisiał ogromny gobelin z podobizną lwa. „Ten lew i Hieronim napełniali ciemny alkierz wujostwa wieczną zwadą”. Między Hieronimem a synem panowała cisza. Dodo czasem tylko komentował wybryki ojca następującym zdaniem: „Cięzki wariat...”. Ten bowiem miał zwyczaj czasem wychodzić ze swego pokoju i oznajmiać przybyłym gościom dziwne proroctwo:

„A teraz błagam was, tak jak tu jesteście, rozejdzie się [...] Mówią już powszechnie: Di – da”.

Dodo nie umiał spać, kręcił się niespokojnie w pościeli. W jego ciele ktoś się starzał bez przeżyć. Nagle zapłakał. Retycja wbiegła do pokoju i pytała, czemu jęczy. Dodo próbował powiedzieć, że to nie on, to ten zamurowany, ale widząc brak zrozumienia w matce machną ręką i się odwrócił. Wracającej do łóżka Retycji, mąż grożąc palcem powtórzył: „Mówią już powszechnie: Di – da”.

10 zdań, które pomogą Ci zatrzymać chłopaka przy sobie!                               
trajkotki.pl                                                    
                                                                                                   



  Dowiedz się więcej
1  Noc Lipcowa - streszczenie
2  Czas i przestrzeń w Sklepach Cynamonowych i Sanatorium Pod Klepsydrą Brunona Schulza
3  Emeryt - streszczenie



Komentarze
artykuł / utwór: Dodo - streszczenie




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: