Wiosna - streszczenie - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
I
Będzie to historia pewnej wiosny, która jako jedyna nie sprzeniewierzyła się sobie, tylko „miała odwagę wytrwać, pozostać wierną, dotrzymać wszystkiego. Po tylu nieudałych próbach, wzlotach, inkantatach chciała się wreszcie naprawdę ukonstytuować, wybuchnąć na świat wiosną generalną i już ostateczną.”

II
W „noce przedwiosenne” ojciec zabierał Józefa na kolacje do restauracji ogrodowej. Bohater opisuje nocne niebo, „żwir gwiezdny”, ludzi gromadzących się pod latarniami, jak przy świetle lampy stołowej, restaurację, muzykantów i ich instrumenty oraz „przedwcześnie dorosłe i pełnoletnie” skrzypce, które nagle wśród ciszy same dumnie powstały. W pewnym momencie do stolika bohatera i jego ojca przysiadł się pan fotograf. Wszyscy trzej rozumieli, że:

„To zaimprowizowane obozowisko restauracyjne pod auspicjami dalekich gwiazd bankrutowało bez ratunku, załamywało się nędznie, nie mogąc sprostać rosnącym bez miary pretensjom nocy.”

Wyszli z restauracji. Po drodze wstąpili do cukierni, wybierali ciastka, wtedy Józef po raz pierwszy zobaczył Biankę, jedzącą ciastko z kremem. Wracali „potem okrężną drogą przez odległe przedmieście”. Nagle przeszli z „nocy przedwiosennej” w „łagodną wiosnę”, szli dalej, aż znaleźli się na pustym polu. Ojciec położył już sennego Józefa „na rozpostartym płaszczu na ziemi”. Bohater olśniony oglądał gwiazdy, a fotograf robił zdjęcia „lśniącego horoskopu”.

III -VII

Początek wiosny, ferie wielkanocne. Józef ze szkolnymi kolegami błąkał się po mieście bez celu. „Była to wolność całkiem pusta, nieokreślona i bez zastosowania.” Przed kawiarniami siedziały przy stolikach kobiety. Chłopcy w tych dniach nawiedzani przez wilczy apetyt, kupowali na ulicy obwarzanki. „Nagle Rudolf mając usta zapchane obwarzankami wyjął z zanadrza markownik i rozwinął go przede mną.” Z tego albumu wyszła prawdziwa wiosna, która wcześniej była jakaś „pusta, wklęsła i zatchnięta”. Józef zapragnął jak Aleksander Macedoński „świata całego”, zaczął dziwny marsz przez kraje, stał się dowódcą armii, a Rudolf jego adiutantem. Wtedy Józef dostąpił objawiania. Świat, który dotąd wydawał mu się „objęty ze wszech stron Franciszkiem Józefem I i nie było wyjścia poza niego”, ukazał mu się jako „świat [...] nieprzeliczony”

„Więc tyle dałeś sposobów istnienia, o Boże, więc taki Twój świat jest nieprzeliczony!”

W tym czasie na świecie Franciszek Józef I był najwyższym autorytetem, jego wizerunek widniał na monetach, na markach pocztowych, na każdym stemplu. Józef zobaczył w markowniku Rudolfa wielki świat, pełen różnorodnych możliwości. W ten sposób Bóg, jak Józef to zrozumiał, pokazał ma Swoje bogactwa, pogrążając Franciszka Józefa „i jego ewangelię prozy.”

VIII, IX

Odtąd Józef stał się adeptem nowej ewangelii. Zaprzyjaźnił się z Rudolfem. Czuł jednak, że księga jest przeznaczona dla niego, a nie dla nowego przyjaciela. Nikt nie czuł się właścicielem księgi, nawet Rudolf, „który ją raczej obsługiwał”, to po twarzy Józefa „cichą gamą kolorów” wędrowały „refleksy dalekich światów”.

X
Któregoś dnia Józef zobaczył prestidigitatora, który za sprawą czarodziejskiej różdżki wydobywał z cylindra kilometrowe kolorowe wstążki. W pewnym momencie, gdy mag napełniał pokój kolorową „obfitością”, przyszło zrozumienie, że czerpie ją „nie z własnych zasobów”, ale nadziemskich.

XI
W tym rozdziale Józef opisuje paralelę między swoją osobą a Aleksandrem Wielkim. Otóż obaj przeczuwali niesłychane możliwości jakie niesie świat, byli natchnieni przez Boga, pełni przeczuć i domysłów. Obaj byli nienasyceni. Jednak Aleksander wziął „aluzje boskie zbyt dosłownie i mimo iż zdobył cały świat, umarł rozczarowany, zwątpiwszy o Bogu. Józef nazywa go „Franciszkiem Józefem swoich czasów”

XII
Księga była niezwykła „manifestacją krajów”, „monstr-paradą” światów. Ogrom niezwykłości, jaki z niej płynął, oznajmiał, że „nie jest za Franciszkiem Józefem I, ale za kimś o wiele, o wiele większym”.

XIII - XVI
W końcu kwietnia świat pełen był ogłuszonych, ospałych ludzi, którzy ożywiali się około godziny jedenastej, zapełniali parkowe aleje, „śpiesząc się w różne strony”. Pełno wtedy kobiet i młodych dziewcząt, wystrojonych w szeleszczące suknie. Potem park znowu pustoszał.

Do tego parku, codziennie o tej samej godzinie, przychodziła Bianka ze swoją guwernantką. Raz podniosła oczy na Józefa i wtedy zrozumiał, że „nic nie jest jej tajne”. Od tej chwili bohater oddał się „jej do dyspozycji”.

Gdy ponownie zagłębił się w markownik, okazało się, że wszystkie aluzje, odsyłacze, napomknięcia w nim zawarte „zbiegają się w Biance”.

W parku w tym czasie co wieczór grała muzyka, młodzi ludzie w nowych wiosennych strojach przychodzą tańczyć, młodzieńcy zmieniają się tam w Don Juanów, a „dziewczętom pogłębiają się oczy”.

XVII - XVIII
„Co to jest zmierzch wiosenny?” To pytanie, na które nie ma ostatecznej odpowiedzi. Jednak narrator po raz kolejny podejmuje dociekania. „Gdy korzenie drzew chcą mówić, gdy pod darnią nabiera się wiele przeszłości, dawnych powieści, prastarych historyj, gdy nagromadzi się pod korzeniami zbyt wiele zdyszanego szeptu, nieartykułowanej miazgi i tego ciemnego bez tchu, co jest przed wielkim słowem –”. Bohater schodzi coraz głębiej w swoich rozważaniach, w podziemne labirynty, magazyny, spichrze, „groby, próchno i mierzwa.” Wcale nie panuje tu ciemność, wszędzie pulsuje światło. Są tam również drogerie, „szuflady dla umarłych” oraz gołębniki. Tutaj umarli czekają na nowy świt.

Ale narrator prowadzi czytelnika jeszcze głębiej, wzdłuż korzeni drzew, aż na samo dno, gdzie znajdują „wylęgarnie historii”. Wyjaśnia się, że wiosna rośnie na historiach, tych wszystkich, o których kiedykolwiek słyszeliśmy:

„Bo czymże jest wiosna, jeśli nie zmartwychwstaniem historyj.”

Wśród tych historii jest opowieść o porwanej i zamienionej księżniczce, powtarza się ona każdej nocy, przez fałdy nocy przechodzi mężczyzna z dziewczynka na rękach i próbuje ją uspokoić.

XIX
Tylko dla uważnego czytelnika Księgi „staje się natura tej wiosny jasną i czytelną”, to ona ujawnia „protokół dyplomatyczny dnia”. Maj był pełen różowych odcieni wielu egzotycznych miejsc świata: Egiptu, Barbados, Kuby, Haiti, Jamajki i innych. Markownik był doskonałym komentarzem dla tej wiosny. Najważniejsze jednak, żeby nie zapomnieć, że każde odkrycie, jest tylko przejściem do następnego.

XX -XXVIII
Józef studiuje Biankę za pomocą markownika. Bohater próbuje się z nią komunikować w swoich myślach, zadawać pytania, ale ona zawsze go uprzedza, odpowiada „jednym, głębokim zwięzłym spojrzeniem”. Józef prowadzi ciągłe obserwacje. Zbadał teren wokół willi, w której mieszkała Bianka. Był tak zdziwiony tym, co ujrzał, że postanowił poradzić się markownika, ten podpowiedział mu, że dom Bianki to teren eksterytorialny. Józef wybrał się do willi by sprawdzić swoje podejrzenia. Wszedł na teren przez uchyloną bramę. Wszystko było tam ciche i zamarłe. Zastój tej szarej atmosfery nagle przerwał miłosny lot dwóch motyli. Józef zabił jednego z nich i schował do kieszeni jako dowód. Jego uwagę zwrócił dziwny styl architektoniczny zabudowań., w którego powtarzającym się frazesie, odkrywa zdradliwy szyfr kryjący „obrzydliwe sensy”. Józef podzielił się tym z Rudolfem, ten nie tylko nie był zainteresowany, ale jeszcze zarzucił kłamstwo odkrywcy.

Ciężar wiosny okazał się zbyt wielki dla jednego Józefa, dlatego mianował Rudolfa anonimowym współregentem, odtąd razem z markownikiem stanowili „triumwirat nieoficjalny”. Józef bał się pójść na drugą stronę willi, wiedział, że wtedy na pewno ktoś go zobaczy. Był pewien jednak, że kiedyś razem z Bianką obejdą wszystkie zakamarki posesji.

Któregoś dnia przyjechał ojciec Bianki. Kiedy Józefa stał „na zbiegu ulicy Fontann i Skarabeusza”, zobaczył przejeżdżający samochód, w którym siedziała Bianka z ojca, szepcząc mu coś do ucha na widok chłopaka. Na co uszczęśliwiony Józef krzyknął: „licz na mnie” i wystrzelił w powietrze z pistoletu.

XXIX
Franciszek Józef I miał młodszego brata, możliwe też, że był to kuzyn albo jedynie wytwór obaw i majaczeń Demiurga. Jak by nie było arcyksiążę Maksymilian zaistniał tylko po to by dopełnić dramatu spisku na brata. Młody książę był powszechnie kochany, nawet przez samego Franciszka Józefa, choć obmyślał dla niego zgubę. W tym celu wysłał go na morza południowe jako komandora. Jednak w skutek tajnej konwencji z Napoleonem III, wdał się w awanturę meksykańską. Zrzekł się wszystkich prawa do korony i dziedzictwa Habsburgów, poczym zginął wpadając w podstępną zasadzkę.

Pod pozorem żałoby Franciszek Józef I zakazał używania koloru czerwonego, ale nie udało mu się „wyplenić [czerwieni] całkiem z natury”. Była wciąż obecna w jaskrawych wybuchach słońca, a ludzie gromadzili się na rynku i czekają, aż „świat osiągnie swój zenit”. Kiedy ludzie stoją tak „pełni jeszcze jasnych i ogromnych wizji” na rynku pojawia się „ten, na którego czekano bezwiednie”, cały w malinowych odcieniach czerwieni. Obiega sześć albo siedem razy rynek, a Franciszek Józef I, „rozbrojony powszechną harmonią, proklamuje milcząca amnestię” dla czerwieni na ten jedyny wieczór majowy.

XXX
Nie mogąc wytrzymać Józef opowiedział wypadki ostatnich dni Rudolfowi, ten jednak oskarżył go o kłamstwo, zdenerwował się i zażądał rozwiązania spółki. Zrozpaczony Józef błagał przekonywał, apelował do serca i honoru, w końcu zaproponował, że udowodni wszystko („Eksterytorialność! Maksymilian! Meksyk!”) za pomocą markownika. Uspokojony Rudolf, przystał na propozycję i wysłuchał, przerastającego oczekiwania samego mówcy, niezwykle przekonującego i natchnionego wywodu. Rudolf skapitulował.

XXXI
W tych dniach przybył do miasteczka teatr iluzji – „wspaniałe panoptikum”. Kiedy Józef z Rudolfem przybyli do salonu figur woskowych panował już tam tłok, ale Józef bez problemu odróżniał „tamtych”. Wśród „symulantów” odszukała Maksymiliana, który było ubrany w zwykły surdut. Chłopcy podeszli do niego, wtedy Józef zamarł, bo o trzy kroki od nich stała blada, smutna, ze spojrzeniem pogrążonym w żałobie, Bianka z guwernantką. Pod wpływem spojrzenia Bianki woskowa twarz Maksymiliana poruszyła się w delikatnym uśmiechu, ale nie był to prawdziwy odruch, lecz tylko mechaniczny trik. Bianka ukryła twarz w chusteczce. Chłopcy wyszli, bo Józef nie mógł patrzeć na ból Bianki.

XXXII - XXXIII
W wydarzeniach poprzedniego wieczora Józef znalazł potwierdzenie dla swoich przeczuć. Między Bianką, a tym manekinem rozgrywała się tragedia rodzinna. Bianka jest bowiem potomkinią Maksymiliana i pretendentką do tronu. Szczegóły pozostają wciąż tajemnicą. Ważną role odegra w intrydze również osoba tajemniczego pana de V. To niewybredna wiosna zakrywa wciąż nie odkryte sensy tej historii.

XXXIV- XXXVI
Po serii upałów, wciągu kolejnych tygodni krajobraz zrobił się szary i zachmurzony. Bianka już nie pojawia się w parku. Józef podejrzewa, ze zwietrzyli niebezpieczeństwo i nie pozwalają jej wyjść. Widział dziś grupę panów w czarnych frakach i cylindrach, którzy oglądali domy w mieście, jakby je oceniali.

Krajobraz szarzeje, ciemnieje, a domy błyszczą na jego tle. Pogoda się pogarsza, psy biegają upojone wietrząc coś, Józef również się zastanawia, jakie rewelacyjne wydarzenie spowodowało ten nagły niż.

XXXVII

Józef widział w mieście tłumy Murzynów, biegali hałaśliwą hałastrą, plądrując sklepy z żywnością. „Nim zmobilizowano milicję, zniknęli jak kamfora”. Józef to czuł, podejrzewa czyja to sprawka, ale nie zdradzi swych domysłów ze względu na Biankę.

XXXVIII
Józef w końcu zebrał się na odwagę i pełen stanowczości poszedł do domu Bianki na spotkanie z panem domu. Gdy doszedł do celu kazał się zameldować, wprowadzono go do na wpół ciemnego hallu. Obserwował to stare wnętrze, które ni mogło znaleźć spokoju „nad wzburzoną swą, ciemną przeszłością”. Ojciec Bianki zszedł do niego, a zainteresowawszy się przybyszem, zaprosił go do swego gabinetu, gdzie natychmiast starał się go zagadać i rozproszyć. Józef bronił się ironicznym uśmiechem, był nieprzejednany. Gdy gospodarz to zrozumiał, spytał: „czego pan chce właściwie”. Wtedy Józef rozwiną gorący wywód, używając kilkakrotnie imienia „Maksymilian”, ma koniec zażądał „faktów i jeszcze raz faktów”, a gdy zdruzgotany rozmówca chciał sięgnąć po dzwonek, zatrzymał go, wyciągnął pistolet i oddalił się szybko.

XXXIX
Ważne sprawy zmuszają Józefa do obywania częstych narad z Bianką. Przygotowuje się do nich, starannie przeglądając dokumenty. Podąża przez noc ku białym drzwiom pokoju Bianki, za którymi odnajduje noc jeszcze głębszą. Bianka siedzi na łóżku wśród poduszek i pierzyn, czyta, a nad jej głową błyszczą różowe lampki. Zachęca Józefa by usiadł przy niej. Siada i zaczyna jej wykładać wszystkie sprawy, ona słucha trochę roztargniona. Daje jej dekrety do podpisu. Ona zwleka z decyzją. Józef może jej się teraz przyglądać, dostrzega pewne drobne mankamenty jej urody. Zauważa również zmiany, jakie zachodzą w jej usposobieniu. Czasem kapryśnie strąca noga wszystkie papiery na podłogę, a on potem je zbiera gorliwie.

Podczas ich rozmów przez pokój wędruje szum lasu. Staje się jasne, że są w pociągu, który wjeżdża w coraz głębszą noc. Bianka wygląda jakby chciała coś wyznać. Ku zaskoczeniu Józefa, namawia go do zdrady misji. Jak zdradzi stanie się jednam z Murzynów. Bianka wydaje się teraz „jadowita i zła”, pyta: „A gdybym wybrała Rudolfa?” On byłby jej posłuszny. Oznajmia także, że to ona była Lontką, córką praczki, z którą bawił się w dzieciństwie, tyle, że wtedy była chłopcem.

XL
Józef wciąż nie chce odsłonić swoich ostatnich atutów. Rudolfowi już nie składa raportów, bo ten przestał być ciekawy, stał się za to wielkoduszny. Józef co noc teraz odbywa niezmiernie ważne posiedzenia w Panoptikum. Konferuje tam z koronowanymi manekinami, próbując dotrzeć do ich myśli. Z trudem budził imitacje wszystkich wielkich tego świata, najtrudniej szło mu z Maksymilianem, który początkowo nic nie pamiętał. Józef musiał nauczyć go wszystkiego od początku, również „miłości i nienawiści”. W końcu gwardia ożywionych manekinów była gotowa i pełna zapału.


strona:   - 1 -  - 2 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Samotność - streszczenie
2  Mityzacja w prozie Schulza
3  Świat przedstawiony Sanatorium pod klepsydrą



Komentarze: Wiosna - streszczenie

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: